czwartek, 4 września 2014

Rozdział 1.


Debby
Więc może zacznę tak.. Nazywam się Debby Ryan. W szkole jestem niczym pająk na suficie, to znaczy, że czasami ktoś na mnie zwróci uwagę, ale będzie miał w nosie, czy nadal żyję. Całkowitym przeciwieństwem mnie była moja siostra przyrodnia - Amy. Była bardzo lubiana i każdą ją podziwiał za urodę, którą odziedziczyła po swojej mamie, no i charakter też.  Ja raczej byłam odzwierciedleniem mojej babci, czyli cicha, łagodna i pomocna, ale też dusza artystyczna. Moje prace pojawiały się na ścianach sali plastycznej. Zawsze podpisywałam się na nich swoim „podpisem”. W sumie to nie wiem dlaczego, ale tak mi się przyjęło, ale skończyłam z malowaniem w podstawówce.
Jeśli chodzi o przyjaciół to.. ja nie mam ich. Jestem typem samotniczki, ale to nie jest główny powód.  Nigdy nie zaprzyjaźniłam się z kimś na stałe. No może była jedna przelotna "miłość", ale nie chcę o tym pamiętać. Zawsze to były nietrwałe znajomości. Czy mi to przeszkadzało? Skądże, kochałam to. Najlepsze, co mi się w życiu przytrafiło. Nie mam za kim tęsknić, bo nikogo nie straciłam. Proste.
Moim wielkim hobbym było łyżwiarstwo. Osiągnęłam już nawet kilka wzlotów w tym sporcie, ale nadal nie jestem w tym zauważana, co jest mi nawet na rękę. Moja mama, z którą mieszkam od rozwodu rodziców, jest profesjonalną trenerką łyżwiarek. Niestety, poznała tutaj, w Pittsburgh w stanie Pennsylvania, faceta, w którym się zakochała i właściwie jesteśmy teraz w przeprowadzce do Wielkiej Brytanii, bo on był brytyjczykiem. Byłam temu całkowicie przeciwna, ale to ona tu rządzi i w sumie panuje między mną, a nią zasada „dzieci i ryby głosu nie mają”. Mój starszy o rok brat Michael od rozwodu mieszka z moim ojcem, więc nie utrzymaliśmy dobrych relacji, ale moja mama adoptowała młodszego chłopczyka, który jest teraz oficjalnie moim drugim braciszkiem. Luke ma 12 lat i jest bardzo uroczy. Opiekuję się nim, jak własnym dzieckiem.
Otworzyłam moją szkolną szafkę i wyjęłam potrzebne mi książki na dzisiejszy, ostatni dzień w szkole. Kolejny dzień w tym chorym miejscu, gdzie dla każdego ważne są te ulotne wartości i przelotne znajomości . Bardzo tutaj nie pasuję. Jeszcze 1 dzień pocieszałam się, ale to i tak było za dużo, jak dla mnie. Uśmiechnęłam się blado i zamknęłam szafkę. Ruszyłam przed siebie i patrzyłam pod nogi myśląc tylko, że jeśli wytrzymam ten niecałe kilka lekcji to będę miała bardzo dużo czasu, by zająć się własnymi sprawami.
-Dzień dobry, pani Morisson. - uśmiechnęłam się do nauczycielki wchodząc do klasy matematycznej, która odwzajemniła go i odpowiedziała mi tym samym. Zajęłam moje miejsce i myślałam tylko, by ten dzień skończył się, jak najszybciej.
***
Koniec męczarni na dzisiaj. W końcu się doczekałam. Uśmiechnęłam się jeszcze wychodząc z klasy do nauczyciela i obładowana książkami szłam po korytarzu, myśląc tylko o bibliotece - mojej oazie spokoju. Miałam nadzieję, że później poczytam sobie w spokoju wybraną wcześniej książkę bez ciągłych komentarzy mamy, że nic nie robię, a powinnam trenować i się pakować do wyjazdu. Włożyłam książki do szafki i miałam ją zamknąć, kiedy zobaczyłam mały biały liścik przyczepiony do szafeczki. Może ktoś się pomylił, bo ja nie mam wielbicieli - pomyślałam. Jestem przecież nie widzialna. Rozejrzałam się po szkole mając nadzieję, że znajdę kogoś, kto jest odpowiedzialny za to. Niestety. Może to znów jakiś kawał. Otworzyłam kartkę i zdziwiłam się, bo zobaczyłam pismo mamy. 
„Jutro o 10 mamy samolot do Londynu. Dzisiaj masz ostatnią szansę, by się spakować. Całusy :)”
Przecież mogła wysłać smsa. Pewnie zostawiła telefon w biurze, a nie chciała mnie wyciągać z klasy na lekcji. Głośno westchnęłam i spakowałam ostatnie książki z mojej szafki do torby. Po skończeniu tej czynności, zamknęłam szafkę i kierowałam się do wyjścia z opustoszałej szkoły.
Amy
Nienawidzę tych momentów, kiedy muszę udawać, że jestem sztucznie miła. To chore, ale obiecałam sobie, że w tym liceum będę rządzić. To jedyne, co chcę i mogę zrobić.
Podeszłam do Alison, która znów dodawała sobie tapety na ryju. Kurwa, wkurwiała mnie, ale dzięki niej mam szacunek u innych.
-Hej - uśmiechnęłam się i oparłam ramieniem o szafkę.
-Jak żyjesz po wczorajszej? Ja mam lekkiego kaca. – fuknęła, malując rzęsy.
-Żyję. – odpowiedziałam, uśmiechając się do niej. Rozejrzałam się po korytarzu skanując każdą napotkaną twarz. W końcu ostatni dzień szkoły. Dzisiaj spokój, jutro - impreza, niedziela – kac i spotkanie z Ally. Ugh.
-Chłopaki jeszcze przyjdą w poniedziałek. - powiedziała odkładając tusz do kosmetyczki.
-Kto? - spytałam zrezygnowana. Miałam cichą nadzieję, że dzisiaj będziemy same i zrobimy sobie babski wieczór. 
-No Louis, Zayn, Liam, Harry i Niall. Horan to ten kujonek, co nie?
-Nie jest kujonem. Ma tylko dobre oceny.- fuknęłam.  
-Kujon to kujon. Nazywajmy ludzi po imieniu. - mruknęła zamykając szafkę. Chwilę potem pojechaliśmy do mojego domu jej samochodem. Na moje szczęście w ciszy. Jej piskliwy głos działał mi na nerwy, ale mam za to szacunek u innych.
Kiedy dojechałyśmy do mojego domu, Ally weszła pierwsza, krzycząc imię mojego mojej mamy. Nie usłyszeliśmy żadnej odpowiedzi, więc Alison weszła na górę do jego pokoju. Schodząc usłyszałam jej zadowolnie i zaraz pojawiła się w kuchni ze swoim dupskiem.
-Teren czysty. - wypaliła .
-Wiem. - powiedziałam przypominając sobie, że mama pojechała na zakupy.-Zadowolona? - fuknęłam.  
-Bardzo. - mruknęła i zabrała mi jedną z kanapek, które już zrobiłam. – Mniej masła, bo później idzie mi to w dupę.

Liam
Wszyscy wokół mnie chodzili zadowoleni z dzisiejszego wypadu na miasto. Tylko ja jestem dzisiaj jakiś zgaszony. 
-Stary, zakochałeś się? - zaczepił mnie Niall siedzący obok mnie na kanapie.
-Chciałbyś, Horan. - odpyskowałem.
-O czym tak myślisz? - ciągnął dalej Horan myśląc, że coś ode mnie wyciągnie. -Amy?- zapytał,przeciągając ostatnie litery jej imienia.
-Jutro będzie zajebista impreza. - wymyśliłem coś od czapy. Wstałem z kanapy i zacząłem się przygotowywać się do wyjścia. 

Oto pierwszy (nieciekawy) rozdział.W następnym na pewno bohaterowie się spotkają, ale niestety na kolejny rozdział trzeba poczekać :( Jestem w 3 gim, i już w pierwszym tygodniu mam zapowiedziane 5 sprawdzianów :/ Dostałam piękny szablon i mam nadzieję, że wam też się spodoba :) Każdy komentarz mnie motywuję, więc nie będę narzekać, jeśli go napiszecie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz