Debby
Więc może
zacznę tak.. Nazywam się Debby Ryan. W szkole jestem niczym pająk na suficie,
to znaczy, że czasami ktoś na mnie zwróci uwagę, ale będzie miał w nosie, czy
nadal żyję. Całkowitym przeciwieństwem mnie była moja siostra przyrodnia - Amy.
Była bardzo lubiana i każdą ją podziwiał za urodę, którą odziedziczyła po
swojej mamie, no i charakter też. Ja
raczej byłam odzwierciedleniem mojej babci, czyli cicha, łagodna i pomocna, ale
też dusza artystyczna. Moje prace pojawiały się na ścianach sali plastycznej.
Zawsze podpisywałam się na nich swoim „podpisem”. W sumie to nie wiem dlaczego,
ale tak mi się przyjęło, ale skończyłam z malowaniem w podstawówce.
Jeśli
chodzi o przyjaciół to.. ja nie mam ich. Jestem typem samotniczki, ale to nie
jest główny powód. Nigdy nie zaprzyjaźniłam
się z kimś na stałe. No może była jedna przelotna "miłość", ale nie
chcę o tym pamiętać. Zawsze to były nietrwałe znajomości. Czy mi to
przeszkadzało? Skądże, kochałam to. Najlepsze, co mi się w życiu przytrafiło.
Nie mam za kim tęsknić, bo nikogo nie straciłam. Proste.
Moim
wielkim hobbym było łyżwiarstwo. Osiągnęłam już nawet kilka wzlotów w tym
sporcie, ale nadal nie jestem w tym zauważana, co jest mi nawet na rękę. Moja
mama, z którą mieszkam od rozwodu rodziców, jest profesjonalną trenerką
łyżwiarek. Niestety, poznała tutaj, w Pittsburgh w stanie Pennsylvania, faceta, w którym się zakochała i właściwie
jesteśmy teraz w przeprowadzce do Wielkiej Brytanii, bo on był brytyjczykiem. Byłam temu całkowicie
przeciwna, ale to ona tu rządzi i w sumie panuje między mną, a nią zasada
„dzieci i ryby głosu nie mają”. Mój starszy o rok brat Michael od rozwodu
mieszka z moim ojcem, więc nie utrzymaliśmy dobrych relacji, ale moja mama adoptowała młodszego chłopczyka, który jest teraz oficjalnie moim drugim braciszkiem. Luke ma 12 lat i jest bardzo uroczy. Opiekuję się nim, jak własnym dzieckiem.
Otworzyłam
moją szkolną szafkę i wyjęłam potrzebne mi książki na dzisiejszy, ostatni dzień
w szkole. Kolejny dzień w tym chorym miejscu, gdzie dla każdego ważne są te
ulotne wartości i przelotne znajomości . Bardzo tutaj nie pasuję. Jeszcze 1
dzień pocieszałam się, ale to i tak było za dużo, jak dla mnie. Uśmiechnęłam
się blado i zamknęłam szafkę. Ruszyłam przed siebie i patrzyłam pod nogi myśląc
tylko, że jeśli wytrzymam ten niecałe kilka lekcji to będę miała bardzo dużo
czasu, by zająć się własnymi sprawami.
-Dzień
dobry, pani Morisson. - uśmiechnęłam się do nauczycielki wchodząc do klasy
matematycznej, która odwzajemniła go i odpowiedziała mi tym samym. Zajęłam moje
miejsce i myślałam tylko, by ten dzień skończył się, jak najszybciej.
***
Koniec
męczarni na dzisiaj. W końcu się doczekałam. Uśmiechnęłam się jeszcze wychodząc
z klasy do nauczyciela i obładowana książkami szłam po korytarzu, myśląc tylko
o bibliotece - mojej oazie spokoju. Miałam nadzieję, że później poczytam sobie
w spokoju wybraną wcześniej książkę bez ciągłych komentarzy mamy, że nic nie
robię, a powinnam trenować i się pakować do wyjazdu. Włożyłam książki do szafki
i miałam ją zamknąć, kiedy zobaczyłam mały biały liścik przyczepiony do szafeczki. Może ktoś się pomylił, bo ja nie mam wielbicieli - pomyślałam. Jestem
przecież nie widzialna. Rozejrzałam się po szkole mając nadzieję, że znajdę
kogoś, kto jest odpowiedzialny za to. Niestety. Może to znów jakiś kawał.
Otworzyłam kartkę i zdziwiłam się, bo zobaczyłam pismo mamy.
„Jutro o 10
mamy samolot do Londynu. Dzisiaj masz ostatnią szansę, by się spakować. Całusy :)”
Przecież
mogła wysłać smsa. Pewnie zostawiła telefon w biurze, a nie chciała mnie
wyciągać z klasy na lekcji. Głośno westchnęłam i spakowałam ostatnie książki z
mojej szafki do torby. Po skończeniu tej czynności, zamknęłam szafkę i
kierowałam się do wyjścia z opustoszałej szkoły.
Amy
Nienawidzę
tych momentów, kiedy muszę udawać, że jestem sztucznie miła. To chore, ale
obiecałam sobie, że w tym liceum będę rządzić. To jedyne, co chcę i mogę
zrobić.
Podeszłam
do Alison, która znów dodawała sobie tapety na ryju. Kurwa, wkurwiała mnie, ale
dzięki niej mam szacunek u innych.
-Hej -
uśmiechnęłam się i oparłam ramieniem o szafkę.
-Jak żyjesz
po wczorajszej? Ja mam lekkiego kaca. – fuknęła, malując rzęsy.
-Żyję. –
odpowiedziałam, uśmiechając się do niej. Rozejrzałam się po korytarzu skanując
każdą napotkaną twarz. W końcu ostatni dzień szkoły. Dzisiaj spokój,
jutro - impreza, niedziela – kac i spotkanie z Ally. Ugh.
-Chłopaki
jeszcze przyjdą w poniedziałek. - powiedziała odkładając tusz do kosmetyczki.
-Kto? -
spytałam zrezygnowana. Miałam cichą nadzieję, że dzisiaj będziemy same i
zrobimy sobie babski wieczór.
-No Louis,
Zayn, Liam, Harry i Niall. Horan to ten kujonek, co nie?
-Nie jest
kujonem. Ma tylko dobre oceny.- fuknęłam.
-Kujon to
kujon. Nazywajmy ludzi po imieniu. - mruknęła zamykając szafkę. Chwilę potem
pojechaliśmy do mojego domu jej samochodem. Na moje szczęście w ciszy. Jej piskliwy
głos działał mi na nerwy, ale mam za to szacunek u innych.
Kiedy
dojechałyśmy do mojego domu, Ally weszła pierwsza, krzycząc imię mojego mojej mamy. Nie usłyszeliśmy żadnej odpowiedzi, więc Alison weszła na górę do
jego pokoju. Schodząc usłyszałam jej zadowolnie i zaraz pojawiła się w
kuchni ze swoim dupskiem.
-Teren czysty. - wypaliła .
-Wiem. - powiedziałam przypominając sobie, że mama pojechała na zakupy.-Zadowolona?
- fuknęłam.
-Bardzo. -
mruknęła i zabrała mi jedną z kanapek, które już zrobiłam. – Mniej masła, bo później idzie mi to w dupę.
Liam
Wszyscy
wokół mnie chodzili zadowoleni z dzisiejszego wypadu na miasto. Tylko ja
jestem dzisiaj jakiś zgaszony.
-Stary,
zakochałeś się? - zaczepił mnie Niall siedzący obok mnie na kanapie.
-Chciałbyś,
Horan. - odpyskowałem.
-O czym tak
myślisz? - ciągnął dalej Horan myśląc, że coś ode mnie wyciągnie. -Amy?- zapytał,przeciągając ostatnie litery jej imienia.
-Jutro
będzie zajebista impreza. - wymyśliłem coś od czapy. Wstałem z kanapy i
zacząłem się przygotowywać się do wyjścia.
Oto pierwszy (nieciekawy) rozdział.W następnym na pewno bohaterowie się spotkają, ale niestety na kolejny rozdział trzeba poczekać :( Jestem w 3 gim, i już w pierwszym tygodniu mam zapowiedziane 5 sprawdzianów :/ Dostałam piękny szablon i mam nadzieję, że wam też się spodoba :) Każdy komentarz mnie motywuję, więc nie będę narzekać, jeśli go napiszecie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz